Jump to content

Tłumaczenia I Błędy


Soldier1312
 Share

Recommended Posts

1 minute ago, Dr_Someone said:

Turcy to dominująca mniejszość w Niemczech, stąd zapewne to skojarzenie u kolegi? :P Całe szczęście, że takie rzeczy są poprawiane w następnym hotfixie od zgłoszenia.

Bardziej chodziło o "umlauty", te kropeczki podwójne nad literami. :D Zanim zgłosiłem poczekałem na hotfix, ponieważ nie zostało to naprawione i znalazłem dodatkowy błąd (wpis u Simmarisa) to stwierdziłem że trzeba w końcu to zgłosić.

Link to comment
Share on other sites

3 hours ago, Szukar said:

Bardziej chodziło o "umlauty", te kropeczki podwójne nad literami. :D Zanim zgłosiłem poczekałem na hotfix, ponieważ nie zostało to naprawione i znalazłem dodatkowy błąd (wpis u Simmarisa) to stwierdziłem że trzeba w końcu to zgłosić.

Długi ten wpis u Simarisa. Jak będę miał chwilę czasu to go przetłumaczę na dniach ;)

Link to comment
Share on other sites

On 29.08.2016 at 10:17 PM, Szukar said:

Zerknij przy okazji czy inne są przetłumaczone bo nie mam wszystkich.

Wydaje mi się, że pozostałe są i tylko to zostało przeoczone. Ale jakbyś coś znalazł to daj znać i poprawimy.

Znalazłem chwilę i przetłumaczyłem ten wpis, wjedzie pewnie z następną integracją.

Jeśli masz ochotę zobaczyć wcześniej to w spoilerze jest :

 

"Ona umarła", powiedział Dax Menz z rosnącą niecierpliwością.

"Nie, wcale nie", wiedziałem o tym.

Nasz wahadłowiec przyziemił już po raz drugi, w ciągu ostatnich dwóch dni, w centrum antycznego miasta Nowy Uxmal. Spieszyliśmy się by dotrzeć do wejścia do niższych komnat, będącego labiryntem korytarzy wykutchy w skale. Za nami maszerował cały regiment ochroniarzy i Moa.

Menz spytał ponownie "Skąd możesz mieć pewność?"

"Jesteśmy połączeni od półtora stulecia, jestem pewny". Dziwnie czułem się, mówiąc na głos o czymś co wraz z Remballą utrzymywaliśmy w tajemnicy. To uczucie więzi, to narastające uczucie niepokoju kiedy jedno znajdowało się daleko od drugiego, kiedy działo się coś złego. To uczucie pustki, które odczułem, kiedy zobaczyłem że ją zabito i tą wielką radość, kiedy znowu poczułem nasza więź dzisiaj rano. 

Byliśmy bliźniętami, wyhodowanymi w konkretnym celu. Sklonowani i zmodyfikowani abyśmy oboje mogli działać jako interfejs Maszyny Lora. Orokin przedstawiali sobą obraz mnogości wyboru, piękna i symetrii, podczas gdy z naszych czaszek wystawały neurotyczne węzły interfejsu Lory podłączone do płatów skroniowych. Ich skóra była jedwabista, nasza zaś pokryta była pajęczyną metalicznych pasków, wijących się wokół naszych ciał i biegnących do Maszyny Lora zatopionej w naszych dłoniach. Sprawialiśmy, że czuli się niekomfortowo, o czym dawali nam znać na każdym kroku, oczywiście do czasu aż zachorowali lub zostali zranieni, wtedy traktowali nas jak zbawców. Jednak to nigdy nie przeszkadzało mi w większym stopniu. Kochałem swoją siostrę i ta więź była wszystkim czego potrzebowałem. Z całą pewnością nie zamierzałem zostawić jej w środku tego koszmaru. 

Na twarzy Menza malowała się rosnąca niewiara. Miałem co prawda wyższą rangę, jeśli jednak wydałby jakiś rozkaz, wtedy żołnierze z pewnością podążyliby za nim. Muszę go skłonić do współpracy - "Gdybyś tylko był Tenno, nie byłoby żadnych pytań".

"Zdrajcy..." zatrzymał się. "Posłuchaj, Remballa odeszła. Wczoraj zginęła rozszarpana przez Plagę, oboje byliśmy tego świadkami". Narastała w nim frustracja, "Cholera, to miała być misja humanitarna, nie możemy-"

"To nadal jest misja humanitarna". Przerwałem mu, "Chcesz wrócić na emeryturę Menz, czy nadal w głębi duszy jesteś Daxem?" Wiedziałem, że to go zaboli.

Menz zesztywniał. Nie raz był już odrzucany. Nie zamierzał pozwolić sobie na to, by nie wypełnić obowiązków po raz kolejny. Wbił we mnie wzrok, "Gotowy jesteś zaryzykowanie stania się tym czymś, tylko dlatego że masz przeczucie?"

Kiwnąłem głową, zdecydowanie byłem na to gotowy, właśnie przez to przeczucie.

"Jak sobie życzysz Lorysto Ontell", Menz zwrócił się do swoich ludzi. "Zbierać sprzęt".

Weszliśmy w podziemne przejście, latarki na broniach oświetlały kuty czerwony kamień, kiedy my pogrążaliśmy się w coraz większej ciemności uparcie maszerując naprzód. Mijaliśmy sklepy, mieszkania i budynki nieznanego przeznaczenia, wykute przed eonami w tej czerwonej skale. To miasto było równie wiekowe jak atmosfera na Marsie. Panowała zupełna cisza, poza okazyjnym trzaśnięciem nagich kości pod butami żołnierzy. Jeszcze trzy dni temu ta alejka tętniła życiem, teraz krwawe strzępy zaścielały ją niczym konfetti. Przejściem dotarliśmy do rozległej galerii, starej Drogi Rynkowej. W to miejsce właśnie mnie przyciągała.

"Jesteśmy już blisko", stwierdziłem.

"Nadchodzą", wykrzyknął Dax Menz gdy stworzenia zaczęły wylewać się ze wszystkich okien i drzwi. Najeżone kłami i pazurami, jednak o bardoz znajomych oczach, co za zwierzę może mieć takie oczy?

"Formować kwadrat!" Rozkazał Menz. Wycofaliśmy się pod ścianę a Moa ustawiły się przed nami w obwód ochronny. Za nimi stali ochroniarze i ja schowany pośrodku tej grupy.

Zamknąłem oczy i skalibrowałem urządzenie, poprzez nie czułem każdego z ochroniarzy z osobna. Sierżant został raniony w nogę, więc do niego skierowałem moją energię. Jego rana zaasklepiła się i mógł kontynuować walkę. Kwasowa wydzielina poparzyła innemu żołnierzowi klatkę piersiową, pchnąłem ku niej moją energię, zmniejszyłem ból i naprawiłem wyrządzone szkody, przeżyła. To było zdecydowanie trudniejsze kiedy nie było przy mnie Remballi. Następny żołnierz raniony, ugryzienie w gardło, umierał i nic nie mogłem zrobić, więc uśmierzyłem jego ból i pozwoliłem mu spokojnie zgasnąć. Wystrzały były coraz rzadsze, czyżby udało nam się ich odperzeć?

Otworzyłem oczy aby ujrzeć jak promienie Moa spalają ostatnich z atakujących. Byłem wyczerpany. Nie byłem bitewnym Lorystą, Remballa i ja działaliśmy tylko na misjach pokojowych, podczas klęsk żywiołowych i epidemii, nigdy w takich warunkach.

Poczułem narastające uczucie znajomej więzi, energia Remballi przepłynęła przeze mnie. "Nadchodzi" wykrzyczałem.

"Co?" głowa Daxa Menza przechyliła się w moją stronę, aby mógł na mnie spojrzeć.

"Nie mam pojęcia", powiedziałem wskazując na wylot korytarza, "ona zbliża się z tego kierunku".

"Więcej Zainfekowanych!" wykrzyczał żołnierz, który podszedł do tunelu, który wskazałem.

Kłębowisko ciał przetoczyło się przez wejście. Te były inne, dużo większe i wolniejsze. W jakiś sposób czułem pośród nich moją siostrę i to uczucie było tak silne... Moa otworzyły ogień. Chciałem nakazać im przestać, jednak jak mogłem? Poczułem jak promienie plazmy palą stworzenia i poczułem też jak Remballa je uzdrawia. Dlaczego? Coraz więcej bodźców, czułem jej obecność w coraz większej ilości miejsc. To nie miało żadnego sensu. Aż w końcu zaczęło go mieć. Ona była tym czymś, nimi wszystkimi. Przyjmowali na siebie nasz ogień i mimo to parli dalej. Czułem ją... nie czułem ich, chwiejących się gdy kule rozrywały ich ciała i błyskawicznie uleczanych. Ci Zainfekowani byli Lorystami, moją siostrą, uzdrowicielką, która zostałą skonsumowana przez Plagę i zamieniona w tego potwora przed nami, pragnącego naszej śmierci. 

Przybywało ich. Czułem także energię uzdrawiającą, która w nich krążyła. Skupiłem się w momencie kiedy pierwsza fala przerwała nasz ochronny kordon. Moa zostały przewrócone, żołnierze powaleni a ich ciała rozrywane zębami i pazurami. Przytłoczyło mnie to, nie byłem w stanie nad tym zapanować, odczułem cały ten ból i osunąłem się na podłogę. Któreś stworzenie ugryzło mnie w stopę. Infekcja dostała się do moich żył.

Wtedy poczułem to, nowa obecność, kolejny uzdrowiciel? Czułem już to kiedyś, czyżby... nie, niemożliwe... Otowrzyłem oczy po to tylko aby zostać oślepiony intensywnym błyskiem, po którym nastapił głośny łomot, przypominający dźwięk tysiąca kryształowych wazonów rozbitych w tym samym momencie. Wszystko ucichło, Plaga została spacyfikowana. Nic już nie czułem.

Moje oczy odzyskały zdolność widzenia. Otaczały mnie ciała. Zobaczyłemteż jak coś niknie w dali, uciekająca smuga srebra i złota. Wbiegło wprost po ścianie jaskini i wyskoczyło na zalaną światłem słońca powierzchnię.

Nie miałem czasu do namysłu, gdy pociągnąłem łyk powietrza, fala bólu przetoczyła się przez moje ciało. Infekcja odebrała już mi nogę. Niedługo przejmie też resztę mojego ciała. Przestało mi zależeć, nie było już mojej siostry, teraz nadchodził mój czas. 

Rozpostarł się nade mną cień. Spojrzałem do góry. To był Menz, żywy, bez słowa spojrzał w dół, po czym wyciągnął swój masywny nóż bojowy i uniósł go wysoko ponad głowę.

"Menz zaczekaj" wymamrotałem, "Przepraszam".

Nagle z dużą siłą ostrze opadło w dół przecinając moje ciało. Zwinąłem się z bólu.

Jego ręce złapały mnie pod ramiona "Uzdrów się!"

W tym momencie musiała zadziałać adrenalina, ponieważ wystrzeliłem do pionu, ciągle oszołomiony, po tym jak odciął moją zainfekowaną nogę.

"Do cholery Ontell" Menz mocno mną potrząsał "Masz się uzdrowić!"

Instynkty wzięły górę, skupiłem się i przesłałem całą energię jaka mi została poprzez urządzenie w dół do rany. Zatrzymałem krwawienie i usunąłem resztkę toksyn. Prawie zemdlałem, byłem kompletnie wyczerpany. 

Menz zarzucił mnie sobie na ramię, "Zabieram nas do wahadłowca" powiedział kiedy zaczął oddalać się od pobojowiska. Kilku ocalałych ochroniarzy i kilka robotów wlokło się za nami.

Gdy zbliżaliśmy się do lądowiska, odkaszlnąłem i wyszeptałem do Menza "Znowu ją czuję".

"Ona nie żyje".

"Tak, ona jest martwa".

 

btw I'm only human, więc jeśli ktoś znajdzie literówkę, którą bym przeoczył to dajcie znać ;)

Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, tocorro said:

wykutchy

 

2 hours ago, tocorro said:

tą wielką radość,

 

2 hours ago, tocorro said:

jednak o bardoz

 

2 hours ago, tocorro said:

Jego rana zaasklepiła się

 

2 hours ago, tocorro said:

naprawiłem wyrządzone szkody, przeżyła.

 

2 hours ago, tocorro said:

uzdrowicielką, która zostałą

 

2 hours ago, tocorro said:

Moa zostały przewrócone, żołnierze powaleni a ich ciała rozrywane zębami i pazurami.

 

2 hours ago, tocorro said:

Otowrzyłem oczy

 

2 hours ago, tocorro said:

Zobaczyłemteż

 

2 hours ago, tocorro said:

ostrze opadło w dół

 

Proszę bardzo.

Link to comment
Share on other sites

3 hours ago, Transformau5 said:

Proszę bardzo.

Dzięki, poprawiłem.

"opaść w dół" faktycznie masło maślane.

Ale co jest nie tak z:
- wykutych,
 http://sjp.pl/wykutych
- naprawiłem wyrządzone szkody, przeżyła,
 http://sjp.pl/wyrządzone  ,  http://sjp.pl/przeżyła
- Moa zostały przewrócone, żołnierze powaleni a ich ciała rozrywane zębami i pazurami,
 http://sjp.pl/przewrócone  ,  http://sjp.pl/żołnierze  ,  http://sjp.pl/powaleni  ,  http://sjp.pl/pazurami

Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, tocorro said:

Ale co jest nie tak z:

- wykutych,
 http://sjp.pl/wykutych
- naprawiłem wyrządzone szkody, przeżyła,
 http://sjp.pl/wyrządzone  ,  http://sjp.pl/przeżyła
- Moa zostały przewrócone, żołnierze powaleni a ich ciała rozrywane zębami i pazurami,
 http://sjp.pl/przewrócone  ,  http://sjp.pl/żołnierze  ,  http://sjp.pl/powaleni  ,  http://sjp.pl/pazurami

1) Zrobiłeś literówkę. Zamiast "wykutych" w tekście jest "wykutchy".

2) Czasownik "przeżyć" ma się odnosić do wcześniej występującego rzeczownika "żołnierz". Żołnierz to rzeczownik rodzaju męskiego.

3) Zła budowa formy biernej czasownika "rozrywać". "Moa zostały przewrócone, żołnierze [zostali] powaleni" - tutaj zostały użyte formy dokonane; "a ich ciała rozrywane zębami i pazurami" - ta część w ogóle nie ma sensu, bo jest to niepełna forma. Powinno być "a ich ciała były rozrywane [na moich oczach]" lub "a ich ciała [zostały] rozerwane zębami i pazurami [zostały po nich jedynie krwawe szczątki]".

Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, Transformau5 said:

1) Zrobiłeś literówkę. Zamiast "wykutych" w tekście jest "wykutchy".

2) Czasownik "przeżyć" ma się odnosić do wcześniej występującego rzeczownika "żołnierz". Żołnierz to rzeczownik rodzaju męskiego.

3) Zła budowa formy biernej czasownika "rozrywać". "Moa zostały przewrócone, żołnierze [zostali] powaleni" - tutaj zostały użyte formy dokonane; "a ich ciała rozrywane zębami i pazurami" - ta część w ogóle nie ma sensu, bo jest to niepełna forma. Powinno być "a ich ciała były rozrywane [na moich oczach]" lub "a ich ciała [zostały] rozerwane zębami i pazurami [zostały po nich jedynie krwawe szczątki]".

ad. 1 - faktycznie, już poprawiam,

ad. 2 - tylko ten żołnierz to dziewczynka, jest tam "pchnąłem ku niej moją energię ... przeżyła" dlatego zostawiłem w takiej postaci. Ciężko żeby było - Pani żołnierz, przeżył :P

ad. 3 - [na moich oczach] - no tego się nie da skoro nie miał oczu otwartych, tylko czuł to przez urządzenie do leczenia,

Skoro to ma trwać nadal, kiedy on to czuje, czyli muszą żyć i być żywcem zżerani.

Zrobię tak "Moa zostały przewrócone, żołnierze powaleni na ziemię a ich ciała rozrywane przez zęby i pazury, wiły się w spazmach bólu".

Link to comment
Share on other sites

40 minutes ago, tocorro said:

tylko ten żołnierz to dziewczynka, jest tam "pchnąłem ku niej moją energię ... przeżyła" dlatego zostawiłem w takiej postaci. Ciężko żeby było - Pani żołnierz, przeżył :P

To też można jakoś rozwiązać, żeby uniknąć konfuzji.

 

9 hours ago, tocorro said:

Kwasowa wydzielina poparzyła innemu żołnierzowi klatkę piersiową, pchnąłem ku niej moją energię, zmniejszyłem ból i naprawiłem wyrządzone szkody, przeżyła.

A czemu by nie... "innej żołnierce"?

http://sjp.pl/żołnierka

Nie wiem, ja to tu tylko zostawiam =)

Link to comment
Share on other sites

41 minutes ago, Transformau5 said:

Rzeczywiście, oryginał mówi, że była to żołnierka. Natomiast znalazłem inny błąd - napisałeś, że autorem wspomnienia/wpisu jest Lorysta imieniem Ontell, a oryginał mówi o Lorystce o imieniu Ontella.

Widzisz sęk w tym, że w całym tym wpisie nie ma najmniejszej wzmianki czy to kobieta czy facet. 
DE często nadaje dziwaczne imiona z których nie wiadomo czy to kobieta czy facet (a nigdy w plikach tego nie zaznaczają :/ )
Więc skoro miałem wolną rękę to przyjąłem że Ontella jest facetem i żeby to lepiej brzmiało w języku polskim uciąłem to "a" na końcu.
W sumie dla mnie żadna różnica. Wolicie żeby to były 2 Lorystki ? Czy tak jak teraz, brat i siostra ?

EDIT: przerobiłem tekst, dla Ontelli jako kobiety. Teraz nie wejdzie ale przy następnym update pewnie już tak.

Edited by tocorro
edit
Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Od dłuższego czasu nie korzystam z polskiej wersji Warframe ze względu na błędy w tłumaczeniu, jeden zapamiętałem, ten gwóźdź, który zadecydował o zmianie wersji językowej.
W paru miejscach w transkrypcjach rozmów pojawia się wyraz "również". Nie byłoby problemu, gdyby nie to, że jest on tam zapisywany "równieRZ"...
http://sjp.pl/również

Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, Tchesyo said:

Od dłuższego czasu nie korzystam z polskiej wersji Warframe ze względu na błędy w tłumaczeniu, jeden zapamiętałem, ten gwóźdź, który zadecydował o zmianie wersji językowej.
W paru miejscach w transkrypcjach rozmów pojawia się wyraz "również". Nie byłoby problemu, gdyby nie to, że jest on tam zapisywany "równieRZ"...
http://sjp.pl/również

Z ciekawości sprawdziłem, czy faktycznie "równierz" znajduje się w liniach tłumaczenia. Wydaje mi się, że od czasu poprzedniej ekipy tłumaczącej, obecna stara się wyłapywać wszystkie wpadki ("równierz" - skutecznie wyłapała). Aczkolwiek nie zawsze działamy retrospektywnie. Przejrzenie kilkudziesięciu tysięcy linii tekstu to ciut dużo jak na wolontariuszy, każdy ma swoje życie, pracę, lub szkołę. Także jedyne co możemy zrobić, to prosić o wyłuskiwanie wszelkich błędów i podawanie na przykład w tym temacie. W taki sposób szybciej zostaną usunięte.

In-game text:

WqsRQ36.png

Voice-overlay:

kKwfFqW.png

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...